Wyciągnełam słuchawki i popatrzyłam w stronę szkoły i zobaczyłam...
Zobaczyłam Eda.
Byłam zdziwiona i czułam się tak.. dziwnie.
Gdy mnie zobaczył pomachał i zaczął iść w moją stronę.
Patrzyłam na niego z ogromnym zdziwieniem.
Postanowiłam obrócić się i iść do domu, ale Ed był szybszy i złapał mnie za nadgarstek.
Zabolało.
- Puść mnie ! - krzyknęłam próbując wyrwać rękę. Niestety na próżno.
- Kochanie nie przywitasz się ze mną ? - powiedział ze uśmiechem na twarzy.
- Nie mów tak do mnie! Nienawidzę Cię ! - krzyczałam a on ścisnął mój nadgarstek mocniej.
Strasznie bolało. Łza poleciała po policzku. Całą sytuacje obserwował Zayn. Gdy zobaczył że płaczę podbiegł i uderzył Eda. Ed upadł, ale po chwili wstał i oddał Zaynowi.
* Perspektywa Zayna*
Biłem się z tym chłopakiem jeszcze może z 6 minut. Perrie krzyczała i płakała żeby Ed mnie zostawił, ale nic to nie dało. W pewnym momencie film mi się urwał. Zrobiło się ciemno...
<< Kilkanaście minut później >>
Obudziłem się w białym pokoju na łóżku... szpital. Czułem jak ktoś trzyma mnie za rękę.
Spojrzałem i od razu się uśmiechnąłem.
- Perrie... - powiedziałem bardzo cicho ledwo słyszalnie.
- Zayn! Wszystko okej ? - zapytała przytulając mnie.
Ja tylko kiwnąłem głową. Wszystko mnie bolało. Chociaż na widok Perrie miałem ochotę wstać i przytulić ją bardzo mocno.
- Perrie ... ?
- Tak ?
- Przepraszam...
- Za co ? - zapytała bardzo zdziwiona
- Nie powinienem był bić jego... - powiedziałem patrząc w jej oczy.
- Obroniłeś mnie... Dziękuję - powiedziała i pocałowała mnie w policzek.
Uśmiechnąłem się. Ona ma takie cudowne usta...
Chwilę później przyszedł lekarz.
- Pan Malik ? - zapytał
- Tak. Kiedy będę mógł wyjść ?
- Jeszcze dzisiaj tylko zaraz przyjdzie pielęgniarka i zmieni ci opatrunek. - powiedział wychodząc.
- Dobrze. Perrie ... ?
- Tak ? -zapytała patrząc na mnie. Jakie ona ma śliczne oczy.
- Bo chodzi o to że ty... - nie dała mi dokończyć.
- Zayn ja nie chciała powiedzieć żebyś mnie więcej nie całował. Nie wiem dlaczego to powiedziałam. Może po prostu bałam się ? Bałam się tego że możesz mnie zranić albo wykorzystać. - powiedziała ze łzami.
Patrzyliśmy się na siebie kilka sekund w ciszy. Pielęgniarka zepsuła ten magiczny moment. Zmieniła mi opatrunek po czym stałem a gdy ona wyszła podszedłem do Perrie. Ona patrzyła na mnie.
- Kocham Cię. Nigdy cię na zranię ani nie zostawię. Jesteś dla mnie wszystkim. - powiedziałem i ją pocałowałem ją i przytuliłem. Ona oddała pocałunek.
*Perspektywa Perrie*
- Też cię kocham. Bardzo mocno. - odparłam z uśmiechem.
Wróciliśmy do domu a ja się przebrałam.
Później poszliśmy do parku rozmawiając, śmiejąc się i wygłupiając. Zayn ma cudowny uśmiech.
Usiedliśmy na ławce a ja przytuliłam się do niego. Chwilę później w naszą stronę szła dziewczyna. Szczupła, z długimi blond włosami, długimi nogami, w krótkiej sukience i wysokich szpilkach.
Wyglądała idealnie. Przeciwieństwo mnie. Ja miałam włosy spięte (tak jak na zdjęciu), krótkie spodenki, zwykłą szarą bluzkę i trampki.
Dziewczyna stałą przed nami a Zayn wstał. Przywitał ją i przytulił a ona go pocałowała w policzek. Wysłałam mu pytające spojrzenie a on powiedział do mnie szeptem 'Zaczekaj za 10 min. wrócę' i poszedł trzymając ją za rękę. Myślałam że to jakiś żart. Ale niestety to była prawda.... On ma inną. I po co ja z nim siedziałam w tym jebanym szpitalu ?! Wiedziałam.... zawsze tak jest. Jak jakiś facet nie zrani Perrie nie jest facetem. Jak zwykle... Łzy napłynęły mi do oczu. Nie będę czekała na tego dupka. Wzięłam torbę i wycierając łzy ruszyłam w stronę domu. Wreszcie doszłam. Otworzyłam drzwi po czym gdy już weszłam zamknęłam je i pobiegłam do siebie do pokoju. Była 20:00. Wzięłam koc, telefon i słuchawki i poszłam na balkon.
Usiadłam na dużym fotelu i przykryłam się kocem. Włożyłam słuchawki i włączyłam bardzo głośno muzykę, tak że nic nie słyszałam. Zasnęłam. Obudziłam się o 21:30. Wyciągnęłam słuchawki i położyłam obok fotela. Patrząc na gwiazdy zastanawiałam się czy to wszystko to tylko sen. Jednak nie... Jaka ja byłam głupia... Po co ja się związałam z takim palantem ?! ;cc ehh.... no nic. Co poradzę. Po chwili poszłam do pokoju. Wyjęłam z kosmetyczki żyletkę i zaczęłam delikatnie jeździć nią po ręce. Nic nie czułam... Już nie mam uczuć ani niczego. Nienawidzę wszystkiego i wszystkich. Zaczęłam mocno jeździć po ręce robiąc 3 paski.
Krew zaczęła lecieć. Ja tylko patrzyłam jak krew kapie z ręki na podłogę i jak robi czerwone plamki.
Gdy robiłam już 5 linię usłyszałam że drzwi się otwierają. Szybko schowałam żyletkę i wytarłam ręce. Założyłam bluzę żeby nie było nic widać. Zmyłam z podłogi krew i wyrzuciłam. Weszłam do łóżka i zakryłam się kołdrą. Mama weszła do pokoju i zobaczyła że "śpię" i zgasiła światło.
A ja po 2 godzinach leżenia i patrzenia w sufit zasnęłam. Rano gdy już się ubrałam wyszłam i poszłam w stronę szkoły. Przed szkołą stałą Jade a kilkanaście metrów z nią Zayn. Zobaczył mnie i zaczął iść w moją stronę, lecz ja pobiegłam szybko do Jade i ją przytuliłam.
- Musimy pogadać - szepnęłam jej a ona złapała mnie za rękę i zaprowadziła do łazienki.
Złapała za tą rękę na której mam rany... Zabolało.
Zabrałam rękę jakbym się oparzyła.
A ona podniosła rękaw mojej bluzy i zobaczyła...
Zaczęła mi tłumaczyć że nie powinnam się ciąć. Mówiła.... a raczej krzyczała na mnie.
Do toalety nagle .......
Ciąg dalszy nastąpi !!! :D
Od Gabi xx :
Kiepski :/ Jak zwykle...
Bardzo proszę o komentarze, ponieważ one bardzo motywują :)





.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)